Czy moje dziecko jest wymagające? Jak rozpoznać high need baby

Czy moje dziecko jest wymagające? Jak rozpoznać high need baby.

Pewnie wiele rodziców zadaje sobie to pytanie, patrząc na inne dzieci, które wydają się łatwe w “obsłudze”. Czasem w poradnikach czytam: jeśli dziecko płacze upewnij się czy ma sucho, czy nie jest głodne czy śpiące. Ok, są dzieci, które najedzone, wyspane i z suchą pieluchą nie płaczą. Twoje jednak płacze, mimo że ma sucho, nie da się go uśpić i ciągle chce ssać pierś. Gratuluję, jest 99% szans, że Twoje dziecko to właśnie high need baby.

 

Sen

Sen zmienia swoją definicję, gdy rodzi Ci się dziecko wymagające. Dziecko zasypia albo przy piersi, albo noszone, albo na Tobie. Budzi się, gdy próbujesz je odłożyć lub gdy usłyszy najmniejszy szelest. A potem proces usypiania zaczyna się na nowo. Kiedyś narzekała mi sąsiadka, że odstawia ośmiomiesięcznego synka od piersi, bo musi 3 razy w nocy wstawać do karmienia i nie może się wyspać. “Trzy razy, – pomyślałam. – Ja to się cieszę, jak wstaję tylko 5.”

Obserwując moje i inne wymagające dzieci, zdaje się, że nie potrzebują one snu, a na pewno nie potrzebują one snu samotnego w łóżeczku. Jak jednak przetrwać ten cały bezsenny maraton? Gdy jesteśmy pewni, że wybudzanie naszego dziecka nie jest związane z bólem fizycznym (kolki itp.), powinniśmy zaakceptować potrzebę bliskości naszego maleństwa. Jeśli przedefiniujemy nasze wyobrażenie o śnie dziecka: “zasypia samo lub z pomocą misia lub kołysanki i przesypia całą noc w swoim łóżeczku”, na “moje dziecko potrzebuje bliskości”, nie będziemy na siłę dążyć do tego, by potrzeby naszego dziecka wpasowały się w wymyślony przez kogoś schemat. Nie muszę nawet tu uciekać do historii ludzkości, by spanie dziecka w osobnym łóżku lub leżenie w wózku uznać za wymysł całkiem niedawny. Bo wystarczy na przykład wyjechać na Kubę, gdzie łóżeczek dziecięcych nie ma, a ulice są często nieprzejezdne dla wózków. A więc co? Dzieci śpią z rodzicami i są w kółko noszone. I nie jest to jedyny przykład społeczeństwa, które naturalnie i od wieków praktykuje rodzicielstwo bliskości.

 

Ciągły płacz

To druga dość charakterystyczna cecha high need babies. Płacz, który a) ustaje jedynie, gdy dziecko jest do nas “przyklejone” lub gdy jest przy piersi, b) nie ustaje. (Uwaga: należy najpierw się upewnić, że nieustający płacz nie jest objawem, że naszemu dziecku coś fizycznie dolega) Obydwa rodzaje płaczu są wykańczające dla opiekunów, gdyż doprowadzają często do wypalenia fizycznego i psychicznego.

 

Ciągle w ruchu

Te dzieci zdają się nienawidzić stanu, w którym się nie poruszają. Chcą być bujane, noszone, kołysane. Takie małe panta rhei.

 

Potrzeba bliskości

Być blisko mamy, taty, rodzeństwa. High need babies nie lubią samotności i domagają się ciągłej uwagi i towarzystwa. Składy zabawek nie zastąpią im bliskości mamy, bliskości rozumianej jako ciągły dotyk lub trzymanie na rękach, bo jedynie bycie w tym samym pomieszczeniu nie wystarczy czasem. Ta potrzeba bliskości objawia się również tym, że dziecko chce spać jedynie z rodzicami, a nie samo.

 

Silna potrzeba wolności

Większość wymagających dzieci, które spotkałam nienawidzi wózków, fotelików w samochodzie, pasów, bycia skrępowanym (spowijania, śpiworków, śpioszków z zamkniętymi stopami, skarpet, butów itd.). Stopień dążenia do nieskrępowania zależy oczywiście od dziecka. Z moich obserwacji wynika, że przyuczanie wymagających dzieci do leżenia w wózku jest najbardziej porąbanym pomysłem, który u podstaw ma ciągłe nagabywanie osób postronnych, że dziecko powinno w wózku leżeć, że trzeba dziecko nauczyć, bo inaczej przyzwyczai się do noszenia. Opiszę to zagadnienie szerzej w dalszych artykułach, póki co wskazówka: nie słuchajcie osób postronnych, jeśli będziecie “uczyli” dzieci wymagające leżeć w wózku, to albo stracicie czas i nerwy albo złamiecie (“zamrozicie”) Wasze dziecko. Twoje dziecko nie chce leżeć w wózku, nie dlatego, że czeka aż je ktoś tego nauczy, tylko dlatego, że tego nienawidzi. Ono potrzebuje Twoich ramion. Przy wymagających dzieciach bardzo ważne jest zaspokojenie ich potrzeby bliskości i miłości. Tym zapewnisz ich optymalny rozwój i pewność siebie. Nie bój się dziecko w końcu się od Ciebie “odklei”. 99% high need babies, które znam to jednostki niezależne, pełne pomysłów, wrażliwe i żądne przygód.

 

Niechęć do pokarmów stałych.

Często, choć nie zawsze, high need babies potrzebują o wiele dużej, by zacząć spożywać coś innego niż mleko matki. Czasem jest to kilka miesięcy, gdy dziecko nie przełyka ani łyżeczki pokarmu. Wykluczywszy, że powodem nie jest fizyczna anomalia lub choroba, musicie po prostu przeczekać. Wiele wymagających dzieci w ogóle nie akceptuje jedzenia przecierów lub krztusi się, gdy są w nim nawet małe kawałki. Karmienie to zawsze wyzwanie dla rodzica i nie oszukujmy się, tortura. Te dzieci po prostu nie otwierają buzi do łyżek i jedzą mikroskopijne porcje. Ten temat opiszę bardziej szczegółowo w kolejnych postach i opowiem Wam jak podchodzą do tego dietetycy i psycholodzy z centrum dziecka, w którym byliśmy. (Poza wykluczeniem, że nasze dziecko jest zdrowe, wszystkie wskazówki były do d…, bo najwyraźniej nikt z tych speców nie próbował wcześniej pracować z wymagającymi dziećmi, jedynie z takimi, które mają podręcznikowe zaburzenia odżywiania). Może tylko wspomnę, że “nie karm piersią wyjątkowo długo, to dziecko zgłodnieje i zje”, to w większości przypadków mit. Jeśli dziecko ma zjeść to zje nawet, gdy przed chwilą było przy piersi, a im głodniejsze jest wymagające dziecko, tym głośniej płacze i domaga się mleka, nie ma wtedy żadnej opcji, że otworzy buzię i zje. Najłatwiej karmić high need baby, gdy są spokojne i zadowolone. Jakiekolwiek zdenerwowanie lub próba podporządkowania dziecka, kończy się często tym, że dziecko nic nie zje, bo jest zbyt zestresowane.

 

Każdy z tych punktów łączy się na swój sposób ze sobą. Oczywiście cech wyróżniających wymagające dzieci jest o wiele więcej. Nie znaczy to jednak, że każde z tych dzieci musi posiadać wszystkie te cechy. Często jest tak, że występują one w różnym natężeniu i potrafią przychodzić i odchodzić. Potraktuj to, jako małą ściągawkę.

 

Podziel się: Facebooktwitterpinteresttumblrmail

Post Author: lovetravellingfamily

Leave a Reply